Milion czterysta tysięcy miejsc na 38 milionów ludzi: co naprawdę wiadomo o polskich schronach

Według kontroli NIK z 2024 roku w polskich schronach i ukryciach starczyłoby miejsc dla 1 428 369 osób — niecałych 4% mieszkańców. Inwentaryzacja przeprowadzona przez straż pożarną naliczyła 1903 schrony i 8719 ukryć, a z obiektów obejrzanych przez kontrolerów tylko pojedyncze były w bardzo dobrym stanie. Razem chce, by stan infrastruktury ochronnej kontrolowała dedykowana Służba Obrony Cywilnej, i zapowiada program inwestycji w publiczną infrastrukturę obronną w dużych ośrodkach miejskich.

Zniszczone wnętrze betonowego schronu z uszkodzonym stropem i drewnianymi pomostami dla zwiedzających

W polskich schronach i ukryciach jest miejsce dla 1 428 369 osób. Tę liczbę — odpowiadającą niecałym 4% mieszkańców kraju — podała Najwyższa Izba Kontroli w opublikowanej w marcu 2024 roku informacji o wynikach kontroli budowli ochronnych, opartej między innymi na ogólnopolskiej inwentaryzacji przeprowadzonej przez Państwową Straż Pożarną (NIK, „W schronie się nie schronisz"). Dwa lata po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, w kraju graniczącym ze strefą wojny, dla dziewięćdziesięciu sześciu na stu mieszkańców nie starczyłoby miejsca w żadnej budowli ochronnej — a i ta pojemność często oznaczała obiekt, do którego nikt nie zaglądał od dekad.

Skąd się wzięły te liczby

Na przełomie 2022 i 2023 roku, po miesiącach wojennych pytań o polskie schrony, strażacy przeszli kraj wzdłuż i wszerz: inwentaryzacja PSP objęła około 235 tysięcy obiektów budowlanych, z których jednak tylko 10 622 zakwalifikowano jako budowle ochronne — 1903 schrony i 8719 ukryć (NIK). Cała reszta, ponad 224 tysiące pozycji, to „miejsca doraźnego schronienia": piwnice, garaże podziemne, przejścia pod ulicami — przestrzenie, które mogą osłonić przed odłamkami, ale nie mają ani hermetyczności, ani filtrowentylacji, ani zapasów wody. Dopiero po doliczeniu tych piwnic i garaży pojawia się uspokajająca suma „miejsc" dla 49 milionów ludzi, którą można było wtedy usłyszeć w komunikatach — sumują się w niej jednak obiekty o zupełnie różnej wartości ochronnej, od schronu z prawdziwego zdarzenia po zwykłą kondygnację podziemną bloku.

Od tego rozróżnienia zależy praktyczny sens każdej statystyki: schron w rozumieniu przyjętym po inwentaryzacji to budowla zamknięta i hermetyczna, z urządzeniami filtrowentylacyjnymi; ukrycie chroni słabiej, bo hermetyczne nie jest; miejsce doraźnego schronienia nie musi spełniać żadnych warunków technicznych poza tym, że istnieje. Obecna ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej przejęła ten trójpodział, więc każda przyszła statystyka „miejsc schronienia" będzie wymagała tego samego pytania: ile w niej schronów, a ile piwnic.

Papierowa pojemność, realny stan

Kontrolerzy NIK nie poprzestali na rejestrach — obejrzeli 44 budowle ochronne: 39 w dwudziestu gminach i 5 zarządzanych przez wojewodów, łącznie 25 schronów i 19 ukryć. W bardzo dobrym stanie technicznym zastali 3 schrony i 2 ukrycia; stan 17 schronów, czyli 68% obejrzanych, oceniono jako niezadowalający (NIK). Sześć z 32 skontrolowanych gmin nie zapewniło mieszkańcom żadnego miejsca schronienia. Nawet ta skromna czteroprocentowa pojemność jest więc w znacznej części pojemnością papierową: obiekt figuruje w ewidencji, ale zawilgocone ściany, niedziałająca wentylacja czy zastawione wejście czynią z niego schron wyłącznie w sensie księgowym. NIK odnotowała przy tym postęp czysto ewidencyjny — jeszcze w 2022 roku miejsca w budowlach ochronnych wykazywano dla zaledwie 2% mieszkańców, więc skok do 4% wynikał głównie z policzenia tego, co istniało, a nie z wybudowania czegokolwiek nowego.

Ilustracja z północy

Skalę polskiego zaniedbania dobrze pokazuje zestawienie z krajem, który budowy schronów nigdy nie przerwał. Finlandia utrzymuje około 50 500 budowli ochronnych z miejscami dla 4,8 miliona ludzi, a fiński przepis nakłada obowiązek budowy schronu na każdego inwestora wznoszącego budynek o powierzchni co najmniej 1200 metrów kwadratowych (fińskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych). Stanowisko Razem tego wzorca do Polski jednak nie przenosi — nie zakłada ani schronu dla każdego mieszkańca, ani fińskiego progu metrażowego, bo wychodzi z innego punktu: z rachunku wieloletnich zaniedbań, które trzeba najpierw zinwentaryzować i odrabiać etapami, zaczynając od największych miast.

Co proponuje Razem

Stanowisko Rady Krajowej z sierpnia 2023 roku — przyjęte jeszcze w okresie, gdy obrona cywilna była wykreślona z polskiego prawa ustawą o obronie Ojczyzny — nazywa budownictwo ochronne obszarem, który „został szczególnie zaniedbany w ostatnich dekadach" i wyprowadza z tej diagnozy dwa konkretne zobowiązania (stanowisko ws. obronności):

Dlatego zamierzamy ustanowić jednoznaczne przepisy, które ostatecznie wyegzekwują od odpowiedzialnych podmiotów publicznych i prywatnych przestrzegania standardów obrony cywilnej. Mając na uwadze wieloletnie zaniedbania w zakresie planowania i konserwacji obrony cywilnej, stworzymy program inwestycji w publiczną infrastrukturę obronną w dużych ośrodkach miejskich.— Stanowisko Razem ws. obronności (Rada Krajowa, 14 sierpnia 2023), partiarazem.pl

Program inwestycji celuje więc tam, gdzie zagrożenie i gęstość zaludnienia są największe — w duże miasta, których osłonę partia wiąże zresztą także ze wzmocnieniem obrony powietrznej. Bieżącą kontrolę stanu istniejącej infrastruktury, w tym schronów, stanowisko powierza terytorialnym oddziałom Służby Obrony Cywilnej — dedykowanej formacji, która miałaby utrzymywać obiekty w gotowości zamiast odkrywać ich stan raz na dekadę przy okazji kontroli NIK. Wymogom wobec nowego budownictwa, gdzie postulat z 2023 roku spotyka się z przepisami uchwalonej rok później ustawy, przyglądamy się osobno w tekście o schronach w nowym budownictwie; całość linii partii w sprawach ochrony ludności opisujemy na stronie hubu obrona cywilna i schrony.

Źródła i dalsza lektura