Tajne przez wygodne. Kto kontroluje wydatki MON

Coraz więcej decyzji zakupowych MON znika za klauzulą tajności, a w ich miejsce resort publikuje komunikaty o sukcesach. Razem diagnozuje to jako „propagandę wiecznego sukcesu” i proponuje konkrety: wzmocnienie parlamentarnych Komisji Obrony Narodowej oraz obowiązek publikacji wyczerpujących uzasadnień wydatków na sprzęt.

Sekretarze stanu i obrony USA oraz szef sztabu zeznają przed senacką komisją sił zbrojnych przy stole z mikrofonami

Wokół zakupów zbrojeniowych krąży wygodny argument: skoro to sprawy bezpieczeństwa państwa, opinia publiczna powinna wiedzieć jak najmniej. Każde pytanie o cenę, harmonogram czy uzasadnienie kontraktu można wtedy zbyć klauzulą, a debatę zastąpić komunikatem prasowym o kolejnym historycznym sukcesie.

Razem w stanowisku ws. obronności z 2023 roku rozbiera ten argument na części — i dochodzi do wniosku odwrotnego: tajność, która wymyka się demokratycznej kontroli, sama staje się zagrożeniem dla obronności.

Mit: im mniej wiemy o wydatkach MON, tym bezpieczniejsza Polska

Rzeczywiste wymogi tajemnicy — parametry techniczne, plany operacyjne, szczegóły rozmieszczenia — nikt poważny nie kwestionuje. Problem w tym, że klauzula rozlewa się daleko poza nie. Stanowisko Razem opisuje mechanizm: „coraz częściej cele oraz ostateczne rezultaty decyzji MON są uznawane za tajne i zastępowane publikacją propagandy wiecznego sukcesu". Klauzula coraz częściej obejmuje więc informacje, których ujawnienie w niczym nie pomogłoby przeciwnikowi, za to postawiłoby w złym świetle kierownictwo resortu: rozjazd między zapowiedziami a dostawami, koszty renegocjacji, opóźnienia programów. Opinia publiczna dostaje w zamian wersję wydarzeń, w której każdy kontrakt jest przełomowy, a każda decyzja trafna.

Skutek opisany w stanowisku: „To znaczne ograniczenie kontroli nad rządem sprawia, że problemy systemu obrony Polski pozostają ukryte i nierozwiązane. Jednocześnie umożliwia to traktowanie Sił Zbrojnych RP jak prywatnego folwarku, w którym można realizować swoje polityczne ambicje". Obie diagnozy — „propaganda wiecznego sukcesu" i „prywatny folwark" — to sformułowania z dokumentu partii i tak należy je cytować: jako ocenę polityczną Razem, popartą obserwacją praktyki kolejnych kierownictw resortu.

Fakt: ukryte problemy armii nie znikają, tylko rosną

Wojsko, którego słabości wolno opisywać wyłącznie w klauzulowanych raportach, traci najtańszy mechanizm naprawczy — presję zewnętrzną. Wadliwy kontrakt, o którym nikt nie może publicznie zapytać, będzie realizowany dalej; program, którego opóźnień nie widać, nie doczeka się korekty. Sprawa eksportu trotylu z Nitro-Chemu, opisana przez nas w tekście o polskim trotylu i cudzych bombach, pokazuje wzorzec: o kontraktach zawieranych od 2016 roku, które według Razem osłabiały polskie zdolności amunicyjne, opinia publiczna dowiedziała się po latach — dopiero z raportu zagranicznych organizacji śledczych, bo dokumenty własnego państwa milczały.

Przy wydatkach rzędu 38,0 mld dolarów rocznie i 4,2 procent PKB — najwięcej w historii III RP (baza SIPRI Milex) — każdy procent przepłacony przez słabo kontrolowany resort oznacza setki milionów, których zabraknie na amunicję, wyposażenie żołnierzy albo schrony.

Jawność pełni jeszcze jedną funkcję, którą stanowisko Razem podnosi do rangi warunku: „Efektywność wydatkowanych środków i konsensus głównych sił politycznych są zasadniczymi warunkami sukcesu polskiej polityki w sferze obronnej". Konsensus ponad podziałami da się zbudować wyłącznie wokół faktów dostępnych wszystkim stronom — opozycja nie podpisze się pod polityką obronną, której rzeczywistych kosztów i rezultatów nie wolno jej poznać, a każda zmiana władzy będzie wtedy zaczynała rozliczanie poprzedników od zera.

Mit: parlamentarna kontrola to polityczne widowisko

Kontrola bywa widowiskiem tam, gdzie komisje nie mają narzędzi — mogą wysłuchać ministra, ale nie wyegzekwować dokumentów ani rozliczyć decyzji. Dlatego propozycja Razem koncentruje się na twardych uprawnieniach komisji. Stanowisko formułuje ją tak: „najlepszą metodą na poprawę tej sytuacji jest wzmocnienie roli parlamentarnych Komisji Obrony Narodowej, by mogły one odpowiednio kontrolować poprawność decyzji MON". Drugi konkret idzie dalej niż kontrola następcza: „będziemy dążyć do większej jawności poprzez wymuszenie publikacji wyczerpujących uzasadnień podejmowanych wydatków, w szczególności na rzecz zakupów sprzętu". Uzasadnienie publikowane z urzędu odwraca ciężar dowodu — to resort ma z góry wykazać, po co kupuje, za ile i dlaczego właśnie to, zamiast odsyłać pytających do trybu dostępu do informacji publicznej.

Cywilny, demokratyczny nadzór nad systemem obronnym stanowisko nazywa wprost podstawą jego dobrego działania — ta sama logika obejmuje służby specjalne, czemu poświęcona jest strona działu służby i dezinformacja. Jawność wydatków publicznych jako zasada ustrojowa, nie tylko wojskowa, to z kolei teren serwisu Razem dla uczciwej polityki.

Co konkretnie proponuje Razem

Cywilny nadzór nad systemem obrony państwa w tym nad Siłami Zbrojnymi RP jest podstawą ich dobrego działania. Jednak kontrola ta funkcjonuje jedynie wówczas, gdy jest także w pełni demokratyczna.— Partia Razem, stanowisko ws. obronności (14 sierpnia 2023), partiarazem.pl

Źródła i dalsza lektura