Ochrona zdrowia na czas wojny: skąd wziąć nadwyżkę sił i środków

WHO zweryfikowała ponad 3000 ataków na ochronę zdrowia w Ukrainie od początku pełnoskalowej inwazji. Polska wchodzi w te kalkulacje z 5,9 pielęgniarki na 1000 mieszkańców przy unijnej średniej 8,5. Razem chce, by planowanie zakładało nadwyżkę sił i środków: sanitariuszy SOC, zachęty do studiów medycznych i umowy ewakuacyjne z innymi państwami europejskimi.

Wojskowi medycy opatrują pacjenta na sali zabiegowej szpitala, obok cywilny personel medyczny

Wojna w Ukrainie toczy się także przeciwko szpitalom. Od początku pełnoskalowej inwazji w lutym 2022 roku WHO zweryfikowała w swoim systemie monitorowania ponad 3000 ataków na ochronę zdrowia — około 80 proc. z nich uderzyło w przychodnie, szpitale i inne placówki, a mniej więcej co piąty dotyczył ambulansów i pojazdów sanitarnych.

Polska planuje swoją odporność z systemem, który już w czasie pokoju działa bez zapasu. Dlatego stanowisko Razem ws. obronności zapisuje: „długofalowe planowanie musi zakładać zapewnienie nadwyżki sił i środków, które pozwolą na przeciwdziałanie kryzysom” (stanowisko, 2023).

Wojna zabiera personel dwa razy

Konflikt zbrojny obciąża system zdrowia z obu stron naraz. Stanowisko Razem opisuje ten mechanizm precyzyjnie: w razie wojny na terenie Polski lub sąsiednich państw sojuszniczych trzeba liczyć się ze „znacznym ubytkiem personelu medycznego związanym z powołaniem do służby wojskowej” oraz z obciążeniem napływem rannych i uchodźców z krajów ościennych. Lekarze i ratownicy odchodzą do wojska dokładnie wtedy, gdy liczba pacjentów gwałtownie rośnie.

Punkt startowy jest przy tym niski. Według profilu zdrowotnego Polski przygotowanego w ramach cyklu „State of Health in the EU” w 2023 roku przypadało u nas 3,9 praktykującego lekarza na 1000 mieszkańców wobec unijnej średniej 4,3 oraz 5,9 pielęgniarki wobec średniej 8,5; ten sam raport wskazuje niedobory kadr w wybranych specjalizacjach i regionach oraz starzenie się zawodu — blisko trzecia część pielęgniarek ma między 50 a 59 lat. System, który już w czasie pokoju pracuje na granicy wydolności, nie odda wojsku tysięcy medyków bez zapaści po stronie cywilnej. Nadwyżkę trzeba zbudować zawczasu — i właśnie dlatego Razem chce planować zasoby zdrowotne „w sposób skoordynowany, uwzględniający potrzeby Sił Zbrojnych oraz opieki nad ludnością cywilną”.

Sanitariusz z SOC przy prostszych procedurach

Skoro wyszkolenie lekarza trwa kilkanaście lat, nadwyżki nie da się wyczarować samym zwiększeniem naborów. Stanowisko proponuje dwa równoległe ruchy. Pierwszy to zachęty finansowe do studiowania na wybranych kierunkach medycznych i specjalizacjach, „połączonych z podjęciem zobowiązania do służby w Siłach Zbrojnych lub Służbie Obrony Cywilnej” — państwo płaci za wykształcenie, a w zamian zyskuje medyka wpisanego w plany mobilizacyjne. Drugi to taskshifting: analiza kluczowych kompetencji medycznych na wypadek kryzysu i przekazanie części zadań personelowi wspierającemu z wąskim przeszkoleniem. Stanowisko ujmuje to konkretnie: w warunkach głębokiego kryzysu „prostsze procedury medyczne efektywnie wykonywać mogą odpowiednio przeszkoleni sanitariusze w ramach SOC, co będzie w istotny sposób odciążać opiekę medyczną”. Lekarz specjalista zostaje przy tym, czego nikt inny nie zrobi; opatrunki, triaż i podstawowa opieka schodzą niżej, do przeszkolonych struktur obrony cywilnej. Dokument dokłada do tego trzeci, najszerszy krąg: „wspieranie edukacji w zakresie umiejętności paramedycznych wśród ludności cywilnej oraz funkcjonariuszy SOC” — im więcej osób umie zatamować krwotok i ułożyć poszkodowanego, tym mniej pracy spada na system w godzinach, gdy jest jej najwięcej. O tym, jak struktury obrony cywilnej mają wyglądać, piszemy w dziale Obrona cywilna i schrony.

Ewakuacja poza zasięg frontu

Trzeci element planu wykracza poza granice kraju. Nawet system z nadwyżką może zostać przeciążony, jeśli działania wojenne obejmą znaczną część terytorium — dlatego stanowisko uznaje za konieczne „już teraz posiadanie stosownych umów i procedur współpracy z systemami opieki zdrowotnej innych państw europejskich w zakresie ewakuacji i leczenia pacjentów na ich terenie”. Chodzi o uzgodnione zawczasu porozumienia z konkretnymi państwami położonymi poza strefą bezpośrednio narażoną na działania wojenne: kto przyjmuje pacjentów i jakimi kanałami. Ukraińscy pacjenci onkologiczni i ranni trafiają dziś do szpitali w całej Europie — Polska powinna mieć analogiczną siatkę porozumień wynegocjowaną i podpisaną w czasie pokoju, bo negocjowanie kanałów ewakuacji w trakcie kryzysu oznacza tygodnie improwizacji dokładnie wtedy, gdy liczą się godziny.

Co proponuje Razem

Jesteśmy przekonani, że długofalowe planowanie musi zakładać zapewnienie nadwyżki sił i środków, które pozwolą na przeciwdziałanie kryzysom.— Partia Razem, stanowisko ws. obronności (14 sierpnia 2023), partiarazem.pl
  • Skoordynowane planowanie zasobów zdrowia dla Sił Zbrojnych i ludności cywilnej jednocześnie (stanowisko 2023).
  • Zachęty finansowe do studiów medycznych powiązane ze zobowiązaniem do służby w SZ lub Służbie Obrony Cywilnej (stanowisko 2023).
  • Taskshifting — prostsze procedury medyczne w rękach odpowiednio przeszkolonych sanitariuszy SOC (stanowisko 2023).
  • Umowy ewakuacyjne z systemami opieki zdrowotnej innych państw europejskich — leczenie pacjentów poza strefą zagrożenia (stanowisko 2023).

Nadwyżka kadr wymaga jeszcze nadwyżki materiałowej — leków i sprzętu, które przetrwają pierwsze uderzenie. Temu poświęcamy osobny tekst o rezerwach leków w Służbie Obrony Cywilnej.

Źródła i dalsza lektura